Showing posts with label Raison d'état. Show all posts
Showing posts with label Raison d'état. Show all posts

2 Aug 2012

EN / The Leaderless Revolution – review

(Spoiler alert)
Anarchists have a bad name. At best, your first thoughts are the rebellious Iroquois hairdo punks wearing leather jackets and listening to the Clash. An ancient picture, really. At worst, and most likely, they are the masked youth carrying vigorous aggression in their eyes. A suited and booted former British diplomat enjoying highlife and business class airline tickets would not be your first guess, surely. 

Yet, in his latest book Carne Ross fiercely advocates that various forms of anarchy should be the means and end of what we strive to achieve in building local, regional and international communities. Being honest, if I was introduced to The Leaderless Revolution in that way, I would not have bothered ordering it from Amazon. I would have missed out on a very well-argued and thought-provoking read, too. Convincing? Comme ci, comme ça...

2 Jun 2012

EN / Colourful nature of world affairs


The world is colourful. It is, at least, a conclusion that can be drawn from enjoying the Mappa series by Alighiero Boetti that until recently were displayed in London’s Tate Modern.

The exhibition, by name – “Game Plan” – with geopolitical connotations, offered an opportunity to experience how international affairs can be presented in arts.

22 Apr 2012

PL / Demonizacja Europy Wschodniej


(Artykuł został opublikowany na łamach iGol.pl 17-ego kwietnia.) 

Poranne doniesienia o rasizmie na stadionach Euro 2012 i potencjalnych „wypadkach”, do których może dojść podczas imprezy, to nie pierwsza próba podważenia pozycji Polski ze strony FIFPro. Problemy istnieją, ale rewelacje międzynarodowej federacji piłkarzy to bełkot i próby manipulacji wizerunkiem. 

26 Jan 2012

EN / Day at the Lords’

The House of Lords, not the cricket ground, of course! Somehow, the game still seems to be more mysterious to me than the ceremony of politics between these life peers in the South wing of Westminster Palace.
Unlike the House of Commons, I have often overlooked the events in the House of Lords and, despite being an Anglophile, never really got it beyond: “It’s just like the Polish Senate but people there are not elected but usually appointed for a job for life, don’t represent constituents but review what is going on in the HoC and the Government instead,” to put it simplistically.

12 Dec 2011

EN / He got it wrong

Over the weekend, the debate was dominated by the British PM's Thursday night decision in Brussels. Rightly so.

Britain decided not to engage with new EU financial measures. Sadly for the country, by "national interests" the Prime Minister understands the interests of EC3, EC4 and a few others neighbouring City of London postcodes. By rejecting taking on some of the European fiscal risk, Britain has altogether given up the chance to steer the ship cruising around the continent. Whether it sinks or not, it is out of British hands now. Either way it goes, it will surely affect London as severely as every member of the eurozone.

2 Dec 2011

EN / J'accuse

In response to the BBC’s Dan Roan’s TV material “The challenges of Euro 2012 for Poland & Ukraine

Over the last few days, England has been shocked by emerging videos that show first-hand experience of deeply-rooted racism in the English society. “A lot of black people and a lot of f--- Polish”, said 34-year-old Emma West as she started her rant in a Youtube video known as “My Tram Experience”. Suddenly, in a matter of hours, more videos of similar content have been published online. It all comes on the top of other major controversies as England captain’s racist remarks have now been passed to the Crown Prosecution Service, to name just the most pressing one.

6 Mar 2010

Co z tą Łodzią?

Wpadło mi wczoraj w ręce sporo materiałów o mojej rodzinnej Łodzi. Dzięki uprzejmości znajomego z Warszawy, który, co trzeba przyznać, umiejętnie buduje pozytywny wizerunek Legii i (chyba!) próbuje przeciągnąć mnie na stronę L-ki, moim oczom ukazała się mapa Łodzi kibiców oraz wywiad z Jakubem Rzeźniczakiem.

17 Jul 2009

Śmierć szacunku

Jeżeli Brytyjczycy powinni być z czegoś dumni, ja proponuję im BBC. To, jak British Broadcasting Corporation wywiązuje się ze swojej misji, uważam za wzorowe.

Najwyższej jakości materiały, zawsze przygotowane z pełnym profesjonalizmem. Nawet, jeżeli miałyby opowiadać o faunie i florze w domowym ogródku. Od radia, przez telewizję, po nowoczesne technologie związane z Internetem - BBC niczym Gwiazda Północy wskazuje kierunek dla konkurencji. Co ciekawe, często wynika to z czytania potrzeb odbiorców. Czytania, jak by powiedzieli w szkole, ze zrozumieniem.

Nie tak dawno jako przedstawiciel międzynarodowych na mojej uczelni, dostałem e-mailem zaproszenie na spotkanie z przedstawicielami światowej sekcji BBC. Ot, chcieli się dowiedzieć, czy prezentowane informację są klarowne, zrozumiałe dla zagranicznych odbiorców oraz jak lepiej można do nich dotrzeć, aby efektywnie spełniać globalną misję BBC. Taka filozofia robi wrażenie.

Naturalnie, jak każde ogromne przedsięwzięcie, BBC nie każdemu musi się podobać i zdarzają się rysy na szkle - choćby niedawna debata o finansach pochłanianych przez Korporację, jej dyrektorów oraz największe gwiazdy. Inna sprawa, bez stronniczej cenzury można przeczytać o tym choćby na stronie brytyjskiego nadawcy. BBC, jako medium publiczne, otwarcie publikuje także negatywne informacje na swój temat. Specjalne programy zajmują się opiniami odbiorców, także tych bardzo krytycznych. Jeżeli coś się nie podoba, dany producent/dziennikarz musi wytłumaczyć, dlaczego podjął takie, a nie inne, decyzje przygotowując konkretny materiał.

Ciężko mi jednak sobie wyobrazić, aby Korporacja otrzymała wiele skarg na wyemitowaną wczoraj pierwszą część dokumentu „Death of Respect”. John Ware, znany ze śledczego programu „Panorama”, w bardzo klarowny sposób prezentuje dlaczego we współczesnym świecie upadają zasady moralne. Aby równie doskonale przedstawić wszystkie argumenty Ware'a, musiałbym krok po kroku streścić cały program. Proszę mi więc wybaczyć, iż owy problem bardzo zgeneralizuję.

Autorzy programu cofnęli się do lat 60., zmian kulturowych oraz początku mediów komercyjnych. [Abstrahując: na tym etapie, skojarzył mi się króciutki dokument (dosłownie 6 minut) Adama Curtisa - geniusza w opowiadaniu o współczesnym świecie, który także pracuje dla BBC.] Nic odkrywczego, można by początkowo powiedzieć. Faktycznie, każda generacja powtarza, że „za moich czasów było lepiej”, dlatego ekipa Ware'a zdecydowała się skupić nie na absolutnych liczbach, ale ich jakości. Dlatego głównego argumentu nie oparto ani na spadającej od 1972 roku liczbie małżeństwo ani na rosnącej od tego momentu liczbie ludzi umierających samotnie. Ponadto, autorzy potrafili zachować zdrowy dystans do Kościoła, choć ciężko jest ocenić „śmierć szacunku” bez analizy zeświecczenia społeczeństwa.
Jednym z licznych argumentów Ware'a jest narzucenie stylu życia klasy średniej na robotniczą. Media zaczęły tworzyć szczęśliwy świat celebrities, w którym każdy ma szansę na pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. One bowiem, choćby zarabiane wedle filozofii pecunia non olet, dają klucz do „telewizyjnego” życia. Tym samym, propagowane są liberalne wartości wzbogacania się jako celu samego w sobie. Kiedy wszystko ma swoją cenę mierzoną w danej walucie, zanika potrzeba sąsiedzkiej pomocy. Chwilowa chociaż imitacja życia z seriali [Telewizja Aspiracyjna – polecam swoją drogą] przeważa w generalnej świadomości nad klasycznymi wartościami utożsamianymi z rolą religii w społeczeństwie: tak protestanckim, katolickim, jak i choćby muzułmańskim. Zagadnienie więc jest ogóle i globalne. Zjawisko pauperyzacji i wyobcowania społeczeństwa rozprzestrzenia się podobnie jak najpopularniejsze filmy: z USA oraz Zachodniej Europy na wschód oraz południe. Myśl może nie odkrywcza, ale warta kolejnego powtórzenia.

Ekipa BBC spędziła tydzień w Bibliotece Narodowej w Londynie analizując w jaki sposób „Daily Telegraph” opisywało zbrodnie współcześnie oraz te popełnione w latach 60. Owe badania wykazały, iż teraźniejsi przestępcy częściej kierują się bezmyślną głupotą oraz czystą agresją (jeżeli w ogóle można się tym kierować). Ponadto, wiele pospolitych kradzieży popełnianych jest pod wpływem impulsu, chęci wzbogacenia się szybko i dorównaniu innym w statusie społecznym. Konsumeryzacja społeczeństwa jednych zachęciła do częstszych zakupów, innych - do częstszych włamań do domów sąsiadów.
Oglądając dokument Ware'a, nie mogłem odgonić od siebie jednej myśli. W Wielkiej Brytanii cywilizacyjny regres można kontrolować poprzez niesamowicie rozwiniętą sieć kamer przemysłowych (CCTV) oraz policję, która cieszy się względnym szacunkiem w społeczeństwie. Co się jednak stanie, kiedy podobne zjawiska na dobre dotrą do społeczeństwa, którego nie będzie można tak łatwo kontrolować?

BBC: „Death of Respect”
Część druga (zarazem ostatnia) będzie wyemitowana na BBC Two w czwartek 23 lipca o 23.20 GMT. Część pierwszą można obejrzeć do końca lipca na BBC iPlayerze.

Nieco bardziej krytycznie, o filmie można także przeczytać na blogu Telegraph.

Nie zdarza się, aby do napisania notki zainspirował mnie film dokumentalny. Także tym razem chodzi bardziej o pretekst, aby przebudzić blog po dwumiesięcznej przerwie.

6 Oct 2008

Powrót do akademii

Stęskniłem się za uczelnianymi murami. Od ostatnich zajęć minęło ponad cztery miesiące, więc czasu aż nadto. Już się nie mogę doczekać, kiedy na nowo zaczniemy dyskutować i wspólnie się uczyć. O Marksistach we współczesnym świecie, o przyszłości kapitalizmu, o naturze ekonomii, o filozofiach sprawowania rządów, o erze konsumentów, o wyborczych szansach Konserwatystów, etc. Mógłbym tak wymieniać i wymieniać...

Fajnie, jakby udało się utrzymać ten intelektualny czar. Po raz pierwszy naprawdę brakowało mi nie spotykania znajomych twarzy, ale nauki, książek oraz rozmów o sprawach przeszłych, przyszłych i bieżących. Mam odwagę pisać te słowa, choć zdaję sobie sprawę, iż za kilka dni mogę zacząć przeklinać je, siedząc nad wielkimi księgami politycznych oraz międzynarodowych mądrości. Jeśli nawet tak się zdarzy, miło było, choć przez chwilę, czuć powiew tej świeżości umysłu.

Trudno mi powiedzieć, czy moja dziennikarska pasja ucierpi z powodu tej akademickiej. Czasami czuję się, jakby o moje względy walczyły dwie kochanki, a ja nie potrafił się zdecydować, którą wybrać. Oj, typowy żywot spod znaku Bliźniąt. I będę starał się flirtować z obiema tak długo, jak sytuacja na to pozwala.

I jeszcze anegdota. Claude Moraes to, jak się można domyślić, londyński eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego. W jednym z ostatnich wywiadów sprzeciwił się poparciu Wielkiej Brytanii dla zamykania włoskich granic przed Romami oraz idei wprowadzenia egzaminów z języka angielskiego przed otrzymaniem wiz na pracę w Zjednoczonym Królestwie. Próby te nazwał hipokrytycznymi. „W Hiszpanii, największą wspólną imigrantów są Brytyjczycy. Są oni także najmniej zintegrowani z nowym krajem, większość po hiszpańsku mówi słabo lub wcale”. Ot, ciekawostka.

24 Jul 2008

Warte przemyślenia

Mając okazję wrócić ostatnio do polskich tzw. wydawnictw opiniotwórczych, po długiej przerwie na nowo mogłem zbudować swoje zdanie oraz reputację o nich. Wszystkich tutaj nie będę omawiał, aczkolwiek bardzo negatywnie zaskoczył mnie „Newsweek Polska”. Spodziewałem się więcej.

Tym nie mniej, „Newsweeka” obroniły w moich oczach dwa wywiady, które opublikowano w numerze 28. z 13 lipca. Wywiady, dość stwierdzić, że świetne.

Profesor Wilhelmina Wosińska z Arizona State University oraz Szkoły Wyższej Psychologii Społecznie w Warszawie opowiadała o job hoppingu. Ta konformistyczna postawa współczesnych pracowników zmusza wręcz do nielojalności wobec pracodawców, co odbija się także na życiu prywatnym i strukturze społeczeństwa goniącego za sukcesem. I choć można odnieść wymierne krótkoterminowe skutki, na długą metę sami strzelamy sobie samobója. Czy można temu jakoś zaradzić?

Cały wywiad tutaj, gorąco polecam.

W tym samym wydaniu Adam Zagajewski opowiadał o roli ojczystego języka w poezji, szczerości oraz otwartości Amerykanów (ciężkie do pogodzenia ze stereotypem, czyż nie?) oraz polskiej prowincjonalności. Skąd się ona bierze i czego się nie nauczyliśmy od Gombrowicza? Rozmowę ze słynnym za granicą polskim poetą i eseistą można przeczytać tutaj. Zachęcam.

„Newsweek” w moich oczach? Mam mieszane uczucia, czy warto wydać 4 złote 50 groszy za blisko 100 stron, mnóstwo przedruków z zagranicznych wydań i tylko dwa ciekawe materiały. I tak znalazłem to potem w Internecie. Choć za to im chwała, niech kasę koszą na reklamach, nie czytelnikach.